Czy proszę o wiele. To tylko 50 lat. Albo aż 50 lat.
| Zdjęcie nie powala, ale trudno |
Chciałabym żyć 50 lat wcześniej. Jest to coś, o czym myślę już dłuższy czas, o czym mówię. Reakcje są różne. Przede wszystkim spotykam się ze zdziwieniem. Niektórzy twierdzą, że jestem głupia, bo przecież teraz życie jest takie proste, mamy tyle technologii i udogodnień. I właśnie w tym jest problem.
Nie jestem fanką internetu. Naprawdę. Korzystam, gdy czegoś potrzebuję, sprawdzam pocztę i librusa. Blog nie jest też niezbędny. Piszę, bo chcę się podzielić moim zdaniem, ale mogłabym go usunąć i nie wracać do blogosfery. Nie mam snapa, tumblera, twittera, i innych takich. Mam fejsa, ale rzadko na niego wchodzę i mam instagrama, ale tego praktycznie nie używam. Gdyby w tej chwili zabrali mi internet, przeżyłabym. Powiem więcej cieszyłabym się. Internet separuje.
Wracając do tematu. W XX wieku nie było kolorowo, nie będę ukrywać. Problemy powojenne, komunizm, itd., sprawiły, że Polacy mieli ciężko. Mimo wszystko uważam, że mieli lepiej. Nie było wielu rzeczy, dzięki czemu doceniano to, co się miało.
Moi rodzice pochodzą z małych wiosek. Często opowiadają, jakie mieli dzieciństwo. Zazdroszczę im. Dawniej ludzie żyli ze sobą. Dzieci codziennie chodziły na "boisko" pograć w piłkę. Jednego dnia cała wioska szła pomóc jednemu gospodarzowi w zbiorach, następnego szli do kogoś innego. Robili sobie potańcówki w małych salkach, gdzie ledwo się stoły mieściły i bawili się lepiej od niejednego nastolatka dzisiaj. Nie wszystko z tego zanikło. W rodzinnej wiosce mojej mamy dalej grają w piłkę, dalej sobie pomagają. Pamiętam to z mojego dzieciństwa. Jednak takich wiosek jest coraz mniej. Ludzie żyją dla siebie samych, kiedyś żyli dla innych.
Komuna ograniczała wybór produktów. W domach trzeba było samemu sobie hodować mięso, rośliny, mleko, jajka. Prawdziwa oranżada była od święta, normalnie piło się kompot. Ubrania i buty po starszym rodzeństwie. Dzięki temu doceniało się te chwile, kiedy w domu była cola, czy cokolwiek innego. Moja mama często opowiada nam, jak się cieszyła, kiedy starszy brat kupił jej nowe kozaki z kieszonką. Nie były wspaniałe, ale dla niej, były idealne, bo nowe i jej własne. Dzisiaj w większości się wymaga. Młodzież często uważa, że coś im się po prostu należy, a tak nie jest.
Z pieniędzmi kiedyś też było ciężko. Młodzież szybko znajdywała pracę, dzięki czemu znała jej trud. Co za tym idzie, był większy szacunek do pieniędzy. Nie wszystko można było za nie kupić. Łapówek też było mniej, bo ludzie bardziej się szanowali.
Dzisiaj życie większości opiera się na internecie. Wszystko dzieje się w sieci. Kontakty, praca, odrabianie lekcji. Miłości szukają w sieci, zamiast wyjść na miasto. Spotkałam się także z tym, że dziewczyna szukała osoby towarzyszącej na wesele przez "Spotted". Naprawdę, to zmierza w złym kierunku. Ludzie są coraz mniej zaradni, bo wszystko znajdują w internecie. Gotowe wypracowania, prasówki, odpowiedzi. Owszem, internet jest pomocą, sama z niego korzystam, aczkolwiek rzadko. Trzeba mieć granicę.
Oto właśnie odpowiedź, dlaczego chciałabym mieszkać 50 lat wcześniej. Nie wiem, może się mylę, bo mój sposób myślenia opieram na wspomnieniach rodziców, ale mimo wszystko uważam, że świat zmierza w złym kierunku.
Przykro mi
Komentarze
Prześlij komentarz