Wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia...

...czy mam przejść jeszcze raz? Powodzenia.








    Nie wierzę w miłość od pierwszego wejrzenia. Dlaczego? To bardzo proste. Według mnie miłość opiera się na przyjaźni. Czyli co? No to od początku.

      Żeby stwierdzić, czy kogoś lubię, muszę porozmawiać z tą osobą, najlepiej kilka razy. Staram się nie oceniać po wyglądzie. Nie skreślam ludzi tylko dlatego, że są gorzej ubrani.  Żeby się z kimś zaprzyjaźnić, muszę go naprawdę dobrze poznać. Czy znając kogoś stwierdzam, że nic mi w nim nie przeszkadza i pozwalam mu zostać moim przyjacielem? Otóż nie.

    Nie ma ludzi bez wad. Zdaję sobie z tego sprawę. Mogą mi te wady przeszkadzać, ale przyjaciela poznaję po tym, że potrafię zaakceptować jego niedoskonałości. Widzę w nim też dobre cechy i potrafię je docenić. Ufam mu bezgranicznie.

   Wracając do tematu. Moim zdaniem zakochujemy się powoli. Małymi kroczkami zbliżamy się do siebie. Poznajemy nasze prawdziwe oblicza, nie wstydzimy się siebie. Wiemy, jak zachowuje się dana osoba, gdy jest sama. Spędzamy z tym kimś noc. Nie, nie chodzi mi o typowy kontakt cielesny, łagodnie mówiąc. Jesteśmy z kimś w nocy i widzimy jego prawdziwą twarz. Dlaczego? Bo w nocy człowiek traci siły i zdejmuje maskę, za którą kryje się w dzień. Dopiero w nocy pozwala sobie na szczere łzy, na ból na prawdziwe szczęście. Nie boi się, że ktoś to wykorzysta.

   Dopiero dobrze znając człowieka jestem w stanie się w nim zakochać,co później doprowadzi do prawdziwej miłości. Lub nie. Ale mogę się mylić jako, że nigdy nie byłam zakochana.

   A czy Ty wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia?


 Pozdrawiam, Libera :)

Komentarze