Czyli, jak z grzecznej dziewczynki, powstała Potterhead.
Pierwszy raz, ze światem Harry'ego Pottera spotkałam się mając około 5-6 lat.
Mój brat był wielkim fanem. To z nim zawsze oglądałam filmy i to on mnie zaraził magią. Mieliśmy (albo nadal mamy) cztery pierwsze części na DVD. Moją ulubioną była wtedy część trzecia, czyli "Harry Potter i więzień Azkabanu", co było bardzo dziwne, ponieważ bałam się tej części ze względu na Remusa wilkołaka (którego teraz uwielbiam).
Po książkę pierwszy raz sięgnęłam, będąc bodajże w trzeciej klasie. Moja siostra miała "Kamień Filozoficzny" jako lekturę, ale nie chciało jej się czytać. Ja, jako wielka fanka czytania, postanowiłam czytać jej na głos. Neli znudziło się po pierwszych dwóch stronach, a mnie książka zaintrygowała. Już wtedy mój brat zbierał wszystkie części (albo już je miał), więc mogłam bez problemu kontynuować.
Skończyłam całą serię chyba w piątej klasie, ale wtedy jeszcze nie byłam jej fanką. Lubiłam historię o Wybrańcu, oglądałam każdy film, jednak nie ciągnęło mnie tak do niej. Oddałam Chłopca, który przeżył bratu, a sama zajęłam się zupełnie czymś innym.
Kolejny raz całą serię przeczytałam w wakacje 2013. Chciałam sobie ją przypomnieć, po prostu. Przeczytałam ją wyjątkowo szybko. Właśnie wtedy zaczęłam lepiej dostrzegać głębie historii o Harrym Potterze. Prześledziłam dokładnie wszystkie filmy i doszłam do wniosku, że książka jest niesamowita. To był mój moment przełomowy. To dzięki wakacjom 2013 pokochałam świat magii.
Do tej pory jestem wdzięczna bratu,że cierpliwie odpowiadał na moje pytania, że chciało mu się mnie znosić. Teraz role się odwróciły i to ja wszystko tłumaczę rodzinie, ale mi to nie przeszkadza.
Podzielcie się Waszą historią. Piszcie Wasze ulubione książki i jak to się stało, że to właśnie one otrzymały oddzielną szufladkę w Waszym sercu.
Pozdrawiam ,
Libera :*

Komentarze
Prześlij komentarz