Czyli, jak postrzegam rok 2015 i jakie mam postanowienia na 2016.
Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że cieszę się z końca roku. Nie był to najlepszy okres w moim życiu i nie kończył się fajnie, więc go nie żałuję. Było kilka miłych momentów. Egzaminy gimnazjalne poszły mi bardzo dobrze, dostałam się do wymarzonej szkoły, pracowałam w wakacje (tak, cieszę się z tego), przyznani mi stypendium i poznałam wielu fajnych ludzi w szkole, z której jestem zadowolona mimo dużej ilości pracy (tak bardzo biol-chem).
Więc dlaczego to był taki zły czas?
Otóż, powodów jest kilka. W styczniu zmarła moja babcia. Ogromny ból i wielka strata. Musiałam pożegnać się z przyjaciółmi, z powodu zmiany szkoły. Codzienny ból głowy, z którym ciężko sobie poradzić. I ostatnio uświadomiłam sobie, że tak naprawdę nie mam i nigdy nie miałam prawdziwych przyjaciół. Już wyjaśniam. W gimnazjum trzymałam się z trzema dziewczynami, które teraz nawet nie chcą ze mną rozmawiać. Wiem, że ze sobą rozmawiają codziennie, a mnie odsunęły. To boli. A na końcu zostały bardzo smutne święta, bo pierwsze bez babci i choroba półtorarocznego chłopczyka, którym często się zajmuję. Wiecie, jak boli widok takiego szkraba, który cały czas płacze, który tak cierpi, a któremu nie można pomóc? Zdecydowanie cieszę się z nowego roku.
W sferze internetu też nie było najlepiej. Zaniedbałam opowiadanie. Nie mogę poświęcić mu tyle czasu, co kiedyś i ciężko mi się piszę, kiedy widzę, że prawie nikt tego nie czyta. Ktoś powie, że to moja wina, bo nic nie wstawiam. Może i tak, ale na początku rozdziały pojawiały się co kilka dni a i tak nikt nie chciał komentować. To bardzo zniechęca.
Postanowienia na nowy rok? Nie mam. Wiem z doświadczenia, że to się nie sprawdza. Co roku mówię sobie, że będę biegać, lepiej się uczyć. To nie dla mnie. Brakuje mi silnej woli i wiary w siebie. Dlatego w tym roku postanowiłam, że nie będę szukała postanowień noworocznych. Postaram się spełnić marzenia, ale nie planuję, bo nie wiem, co przyniesie jutro.
Brak postanowień nie oznacza jednak braku planów, których mam całkiem sporo. Na pewno obejrzę kolejny film z serii "Niezgodna". W wakacje pójdę do pracy a za zarobione pieniądze kupię sobie porządną gitarę. W lipcu jadę na Światowe Dni Młodzieży, gdzie spełni się nie jedno moje marzenie. I najważniejsze: nie zmienię szkoły. Wydaje się głupie, ale nie jest. Moja szkoła jest bardzo wymagająca. Na tą chwilę radzę sobie całkiem dobrze, ale od poniedziałku wchodzą rozszerzenia z biologii i chemii. Strach się bać.
Mam nadzieję, że 2016 będzie lepszy od 2015. Że dokładnie za rok, będę mogła napisać, że przeżyty rok był wspaniały. Tego samego życzę Wam. Szczęśliwego Nowego Roku!
Komentarze
Prześlij komentarz