Jak ja nie cierpię Walentynek

      Post miał być w niedzielę, ale musiałam czytać lekturę (niepotrzebnie, bo nauczycielka dała nam więcej czasu), a wczoraj bolała mnie głowa (u mnie bóle głowy nie są zwyczajne i oznaczają coś groźniejszego), dlatego właśnie post pojawia się dzisiaj. Późno, bo dwa dni po fakcie, ale trudno.




     Wracam do tematu. Nie obchodzę, nie uznaję, nie toleruję Walentynek. Nie dlatego, że nie mam chłopaka (choć to prawda), ale dlatego, że nie widzę w tym sensu. Jednak to nie jest jedyny powód.

    Jestem dziewczyną, ale nie znoszę różu i panującej słodyczy. Nie mogę patrzeć na wszechobecne serduszka, serpentyny, czy kto tam, co wywiesza. No dobra, motyw serca mogę jeszcze przeboleć, ale w biżuterii, jeśli nie jest różowa, albo czerwona. Na ubraniach serduszka są znośne, gdy są małe i czarne. Nigdzie indziej.

    Głównym powodem mojej niechęci do Walentynek jest ich idea. Jest to dzień zakochanych, w którym to pary robią sobie prezenty, idą na romantyczne randki, czy coś w tym stylu. A co z pozostałymi dniami. Moim zdaniem, w normalnym związku Walentynki powinny być cały rok. Nie chodzi mi o to, żeby codziennie dawać sobie prezenty, bo nie każdego na to stać. Dlaczego z niespodzianką mam czekać do Walentynek? Jeśli chłopak chce wyjść gdzieś z dziewczyną, to niech wyjdzie niezależnie od tego, czy to zwykła sobota, czy jakieś ważne święto. Kwiaty bez konkretnego powodu cieszą bardziej niż te w Walentynki. Skąd pewność, że ten prezent 14 lutego jest szczery, a nie po to, żeby mieć spokój, albo się nie skompromitować wśród rówieśników.

    Pozostaje ostatni aspekt. Zła interpretacja. Nie rozumiem dawania walentynek rodzinie, czy przyjaciółkom. Fakt, kiedyś tak robiłam, ale wtedy byłam młoda i głupsza, a głównym motywem, który mną kierował, była chęć otrzymania czegoś od innych. Teraz jest to dla mnie nie zrozumiałe. Walentynki to święto ZAKOCHANYCH. Nie jestem zakochana w przyjaciółce, czy w mamie. Owszem, kocham ich, ale to coś innego. Trzeba umieć odróżnić.

   Walentynkom mówię stanowcze NIE. Bądźmy dla siebie mili na co dzień, a nie tylko od święta. Możliwe, że moje zdanie się zmnieni i wtedy Was poinformuję.

Komentarze

  1. Z żywotów świętych katolickich - Walenty jest patronem hmmm chorych na umyśle - widać miłość jest chorobą umysłową i nie dziwię się że nie lubisz obchodów tego dnia od kiedy Zmądrzałaś - brawo. A święto miłości to noc Kupały dla każdego Słowianina i słowianki. Może warto zmienić święta zachodu na stare naszych przodków.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz