Znajomi nieznajomi

Szkołę średnią skończyłam dwa lata temu. Co jakiś czas udaje mi się spotkać z paczką przyjaciół z liceum. Dwa dni temu znaleźliśmy dla siebie czas.

Uderzyło mnie to, że praktycznie nie znam tych ludzi. Ludzi, których widywałam codziennie, z którymi spędzałam bardzo dużo czasu. Ludzi, którzy przez długi okres byli jednym z nielicznych pewnych aspektów mojego życia. Ludzi, dla których mogłabym zrobić wszystko, nawet teraz.

A jednak, to nie są ci sami ludzie, z którymi przyjaźniłam się przez 3 lata. Ja też nie jestem tą dziewczyną, którą byłam w ogólniaku. Tak naprawdę, oni mnie też nie znają.

Nawet nie mamy o czym rozmawiać. Po opowiedzeniu wszystkich ważniejszych nowości z naszego życia, zaczynamy te same tematy. W efekcie kolejny raz słucham o tym samym wypadku w laboratorium, czy też o dziwnych współlokatorach w akademiku, o których słyszałam tyle razy, że mam wrażenie, jakbym ich znała osobiście. I gdy nawet tematy studiów się kończą, zaczynamy wspominać liceum. Oznacza to, że wchodzą nowe plotki na temat ludzi z naszej klasy.

Najbardziej jednak zaskoczyło mnie to, że nawet nie zależy mi na tym, żeby utrzymać te znajomości. Nie mam ochoty na kolejne spotkania. Nie czuję potrzeby poznawania ich na nowo. I nawet nie jest mi przykro.

Znam przyczynę takiego stanu. Przez dwa lata bardzo się zmieniłam, cały czas się zmieniam. Nie lubię licealnej wersji samej siebie i nie chcę nigdy więcej taka być. W ich obecności wracam do tamtych zachowań. Jestem wredna, sypię przekleństwami na prawo i lewo i robię z siebie błazna. Dochodzi do tego kilka innych rzeczy, z którymi musiałam bardzo długo walczyć, żeby się ich pozbyć.

Wszystkie te rzeczy obserwuję już od dawna. Po ostatnim naszym spotkaniu przeanalizowałam wszystko dokładnie. W zasadzie to już w trakcie wyciągnęłam kilka wniosków, co sprawiło, że wróciłam do domu przy pierwszej okazji.

Liceum było etapem, który już dawno się skończył. Muszę zostawić ten etap za sobą. Życie toczy się dalej, nawet jeśli oznacza to, że muszę pożegnać się z ludźmi, na których mi zależało. Każdy z nas ma swoją drogę, ja swojej jeszcze nie znalazłam, ale wiem, że nie uda mi się to, jeśli będę żyć przeszłością.

Pożegnania są stałą częścią życia, chyba pora się do tego przyzwyczaić.


Komentarze